Nie da się ukryć, że człowiek jest istotą emocjonalną.
Zostało nam to po dalekich przodkach, kiedy to odpowiednio szybka reakcja
emocjonalna na widziane nawet kątem oka niebezpieczeństwo, zwiększała szansę na ucieczkę lub walkę, a w
efekcie końcowym również na przeżycie.
Być może właśnie te atawistyczne zachowania powodują, że gdy ktoś „nadepnie nam
na odcisk” swoim zachowaniem reagujemy często nadmiernie emocjonalnie, całkiem nieadekwatnie do zaistniałej sytuacji.
Są pechowcy, którzy mają takie usposobienie, że byle
drobiazg wyprowadza ich z równowagi i bardzo długo i ciężko przeżywają każdą
stresującą sytuację. Zważywszy, że życie jest o wiele przyjemniejsze, gdy się
nie denerwujemy, powinniśmy nauczyć się, jak odnaleźć spokój ducha.
Przede wszystkim warto sobie uświadomić, że nie każde
działania innych ludzi są skierowane złośliwie przeciwko nam. Podchodźmy do
innych ze zrozumieniem: być może mieli akurat nieprzyjemny dzień i nie potrafią
inaczej się zachować. Co oczywiście nie znaczy, że mamy pozwalać innym „wejść
sobie na głowę”, ale nie rozpatrujmy też od razu najgorszego scenariusza.
Na pewno w nauczaniu jak odnaleźć spokój ducha mistrzami są
jogini, stosujący medytację. Warto przejąć od nich ten sposób i medytować w
wolnych chwilach, albo chociaż nauczyć się głęboko i przeponowo oddychać: jeśli nie cały czas, to chociaż w sytuacji
stresowej.
Negatywne bodźce wpływają na nas, ale w ostatecznym
rozrachunku, to my podejmujemy decyzję o tym, czy dany bodziec wpływa na nas
denerwująco, czy jest nam obojętny. Nauczmy się patrzeć na sytuację z pozycji
obserwatora i nie poddawajmy się pierwszemu impulsowi odpłacenia „pięknym za
nadobne”, tylko pomyślmy o tym, jak dany problem rozwiązać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz